Samuraje z morskich głębin
Podczas gdy na przełomie 1944 i 1945 roku wojna światowa w Europie chyliła się ku końcowi Japończycy budowali właśnie swoją cudowną broń. Były nią pierwsze w historii podwodne lotniskowce.
Jednym z symboli II Wojny Światowej są do dziś dnia niemieckie łodzie podwodne. Wilcze stada U-botów grasujące po Atlantyku siały spustoszenie wśród alianckich konwojów. Jednak choć groźne – niemieckie maszyny wydawały się małe i niegroźne w porównaniu z japońskimi okrętami typu Sen Toku. Do dziś są to największe łodzie podwodne o napędzie konwencjonalnym, jakie zbudowano.
Miały 122 metry długości, uzbrojone były w działo kalibru 140mm, 10 działek kalibru 25mm, oraz 8 wyrzutni torped 833mm. Ale największą tajemnicę kryły we wnętrzu swojego potężnego kadłuba, który tak naprawdę był… wodoszczelnym hangarem.
Wewnątrz każdego okrętu klasy Sen Toku mogły pomieścić się trzy wodnosamoloty Aichi M6A1 Seiran. Były to jednosilnikowe lekkie bombowce zaprojektowane i zbudowane specjalnie na potrzeby podwodnych lotniskowców. Ich start z pokładu okrętu odbywał się z pomocą katapulty, zaś po lądowaniu na wodzie były ładowane z powrotem na pokład przy pomocy dźwigu. Każda maszyna mogła zabrać jedną 850 kilogramową torpedę lub jedną 800 kilogramową bombę. Uzbrojenie obronne Seiranów stanowił zaś jeden karabin maszynowy.
Japończycy planowali budowę 20 podwodnych lotniskowców. Miały one służyć do nagłych i niespodziewanych ataków na siły Amerykanów, którzy w owym czasie odzyskali już panowanie na Pacyfiku. Do zakończenia wojny udało się im jednak wyprodukować jedynie trzy, zaś do służby weszły jedynie dwa – oznaczone I-400 oraz I-401.
Oba podwodne lotniskowce miały zostać użyte do ataku na śluzę Ganton na Kanale Panamskim oraz do samobójczego ataku na kotwicowisko floty amerykańskiej na Wyspach Karolińskich. W swoją dziewiczą misję wyruszyły 26 czerwca 1945 roku, a atak nastąpić miał 17 sierpnia. W międzyczasie doszło jednak do kapitulacji Japonii, więc kapitanowie poddali okręty napotkanym i zupełnie zaskoczonym Amerykanom. Natomiast piloci Seiran’ów zatopili swoje samoloty u wybrzeży Japonii.
Trzeci podwodny lotniskowiec – I-402 – został przez japończyków przerobiony na tankowiec i miał przewozić ropę z Indochin do pozbawionej zasobów Japonii. On również ostatecznie nie wykonał swojej misji.
Po kapitulacji Japonii okręty dostały się w ręce Amerykanów, którzy nie mogli wyjść z podziwu w stosunku do tej konstrukcji. Przebadali wszystkie łodzie bardzo dokładnie, po czym… w 1946 roku zatopili je na Pacyfiku. Zrobili tak, by uniemożliwić podobne badania Rosjanom, którzy domagali się wpuszczeni na pokład Sen Toku swoich inżynierów. W owym czasie stosunki pomiędzy niedawnymi sojusznikami – USA i ZSRR – uległy już znacznemu oziębieniu.
Podwodne lotniskowce powstały zbyt późno, by odwrócić losy wojny na Pacyfiku. Mogły jednak zadać spore i nieoczekiwane straty Amerykanom posyłając samoloty tam, gdzie nikt nie spodziewałby się ataku. Sen Toku były ewenementem. Po zakończeniu drugiej wojny nikt już nie podjął się stworzenia podobnej konstrukcji. Stało się tak m.in. dlatego, że na wyposażenie okrętów podwodnych trafiły rakiety.
źródło: eMPi



