Gwiazdy

Gwiazdy - Artykuły

Polska łódź podwodna z XIX wieku

fot. Państwowe Muzeum Białorusi
  A A A
 

Nazwał się Kazimierz Czarnowski, żył w latach 1791-1847 i był szlachcicem mieszkającym w okolicach białoruskiego Mińska. W 1825 roku opracował projekt machiny podwodnej, która miała służyć do zwalczania nieprzyjacielskich statków. Pomysł wzbudził zainteresowanie samego Cara Mikołaja I, jednak nigdy nie doczekał się realizacji.

Śmiały wynalazca opracował szczegółowy projekt swojego podwodnego okrętu. Miał on mieć kształt zbudowanego w całości z żelaza, długiego na 10 metrów i szerokiego na 2 metry cygara z małą wieżyczką w przedniej części służącą do obserwacji horyzontu i czerpania świeżego powietrza. Wnętrze cygara dla większego komfortu i dodatkowego uszczelnienia miało być obite skórą.



Napęd tej nietypowej jednostce mieli w zanurzeniu zapewniać… wioślarze. Czarnowski zakładał, że będą oni obsługiwać 28 wioseł o specjalnym kształcie „odwróconego parasola”. Po wynurzeniu rolę wioślarzy przejmować miały tradycyjne żagle. Okręt miał zanurzać się na głębokość do 20 metrów dzięki zastosowaniu 28 skórzanych worków pełniących rolę zbiorników balastowych. W kolejnych 36 workach miał się znajdować również zapas świeżego powietrza dla marynarzy na wypadek, gdyby trzeba było pozostawać w zanurzeniu.

Jeśli chodzi o uzbrojenie to okręt Czarnowskiego miał razić wroga za pomocą umieszczonej na zewnątrz okrętu miny, która wybuchając pod wrogą jednostką miała powodować uszkodzenie poszycia i w rezultacie – zatonięcie. Dodatkowo, na wypadek gdyby podwodnikom zdarzyło się walczyć na powierzchni załoga posiadać miała karabiny dopasowane do specjalnych strzelnic w burtach okrętu.

Łódź podwodna miała też posiadać ładownię transportową oraz kuchnię. Czarnowski swój projekt przedstawił na carskim dworze, deklarując że po uzyskaniu materiałów jest w stanie w ciągu 40 dni zbudować mały – testowy okręt podwodny, zaś stworzenie właściwej łodzi zajmie mu około dwóch miesięcy. Car Mikołaj I z zainteresowaniem przyjął tę propozycję i przekazał ją do zaopiniowania generałowi Bazenowi, wybitnemu ekspertowi w dziedzinie techniki wojennej i morskiej. Ten ostatni przyznał, że „wynalazek Czarnowskiego przynosi chwałę swemu twórcy”. Na pochwałach się jednak skończyło – dziś nie wiadomo już, czy Rosjanom zabrakło woli, czy odwagi do jego realizacji.

Jednak co nie udało się wynalazcy, to powiodło się pisarzowi: dwadzieścia lat po śmierci polskiego wynalazcy pisarz Juliusz Verne w powieści zatytułowanej „Dwadzieścia tysięcy mil podmorskiej żeglugi” opisywał perypetie załogi podwodnego okrętu „Nautilus”. Jego kapitan ukrywający się pod pseudonimem Nemo, czyli „nikt” był zafascynowany walką Polaków o niepodległość. Czy francuski pisarz słyszał o Czarnowskim i zainspirował się jego pomysłem – nie wiadomo.


źródło: eMPi

oceń
11
0
Podziel się


Opinie (1)

Pozostało znaków: 4000

[Pokaż regulamin]

REGULAMIN

Ocena: +1 [1]
~REALISTA [2012-02-21 02:50]

Polska byłaby potęgą, gdyby tylko potrafiła wykorzystać swój potencjał i twórcze myśli narodu.

odpowiedz