Dziwna seks-choroba
Wyobraź sobie, że w nocy, gdy śnisz o Polach Elizejskich, otwierasz nagle jedno oko i spostrzegasz, że Twoja partnerka dosiada Cię jak rasowego rumaka. Nie wiesz o co chodzi, natomiast ona na nic nie reaguje. Do tego zachowuje się inaczej niż zwykle – jest bardziej agresywna, co do pewnego stopnia zaczyna Cię przerażać. Wreszcie osiąga orgazm, schodzi i kładzie się spać jakby nigdy nic. A Ty leżysz dalej, myśląc co się właściwie stało. Czy ona właśnie lunatykowała? Przecież lunatycy powinni chyba pałaszować lodówki, a nie uprawiać dziki seks, prawda? Czy może zasady się zmieniły?
Powyższa scenka choć na pozór komiczna, czy absurdalna, w rzeczywistości dotyka ważkiego i wstydliwego problemu - zaburzeń snu objawiających się występowaniem niepożądanych zachowań. W tym przypadku chodzi o pobudzenie aktywności seksualnej w trakcie snu.
Pierwsze doniesienia na ten temat pojawiły się w 1996 roku, za sprawą prac trzech naukowców – Nik’a Trajanovica, Colina Shapiro oraz Paul’a Fedoroffa. Z kolei sam termin seksomnia wszedł w życie dopiero dziewięć lat później, po publikacji artykułu „Seksomnia – nowa Parsomnia?” w „Canadian Journal of Psychiatry” w roku 2003. Polskie określenie tej przypadłości – „zespół Morfeusza” - ukuł nasz bodaj najbardziej znany seksuolog Zbigniew Lew-Starowicz. A o czym tak naprawdę mowa?
źródło: wp.pl




POLEĆ
DRUKUJ



