Styl to język międzynarodowy
Maybach 62S pomyślany został jako auto dla tych, których wozi szofer. Paradoks polega na tym, że to właśnie na miejscu kierowcy wrażenia z jazdy są najprzyjemniejsze. Faktem jest, że kabina dla dwójki pasażerów wyposażona jest w ekrany lcd, lodówkę na szampana i w pełni rozkładane fotele. Ogromne wrażenie robi fotochromatyczny panoramiczny dach. Dzięki systemowi ciekłych kryształów pasażerowie mogą dowolnie sterować stopniem zaciemnienia szyby. Ale to właśnie silnik – każdy wytwarzany przez jednego człowieka – jest największą zaletą tego samochodu.
I być może ten paradoks właśnie jest przyczyną, że Maybach sprzedaje się źle. Na tyle źle, że eksperci wieszczą koniec produkcji tego auta. Sprzedaż osiągnęła ledwie poziom dziesięciu procent planowanej, a w Australii nie znalazł się ani jeden chętny na ten samochód. W USA zamknięto 29 z 71 salonów. Mówi się, że limuzyna może zostać wchłonięta przez markę Mercedes-Benz i sprzedawana jako flagowy model.
Niemcy jeszcze się jednak nie poddali. W tym roku otworzyli listę zamówień dla najnowszego Maybacha Landaulet. Superekskluzywny kabriolet (a właściwie sedan z odsuwanym dachem) będzie kosztował trzy razy więcej niż podstawowa wersja Maybacha 57 (ok. 900 tysięcy euro). Decyzję o przyszłości tej marki Daimler podejmie w ciągu najbliższych dwóch lat.
Co ciekawe auto oferowane jest tylko w trzech wersjach kolorystycznych. Jedną z nich jest Baltic Black (bałtycki czarny), co trochę dziwi z racji tego, że Niemcy nasze morze zwykli nazywać Ostsee (Morze Wschodnie). Pozostałe kolory to Nevada Silver oraz Antiqua White. Nowego Maybacha można od ręki kupić na amerykańskim ebay’u. Nie ma wprawdzie możliwości wyboru wersji wyposażenia, ale nie trzeba za to czekać wielu miesięcy na produkcję auta. Używanego, w wersji 57, można kupić już za 200 tysięcy dolarów. Przyzwoita oferta dla milionera szukającego drobnych oszczędności.
źródło: wp.pl







