Zemsta Honeckera powraca z zaświatów
Wszystko wskazuje na to, że słowa przekuje w czyny i ani trochę nie żartuje. To po prostu kolejny flirt z historią. Herpa kupiła prawa do nazwy Trabant i na tegorocznych targach we Frankfurcie pokazała Trabanta nT, czyli model new Trabi.
Rozczaruje się ten, kto spodziewa się po nowym Trabancie siermiężnego wnętrza. Jest proste, a jakość wykończenia w porównaniu z pierwowzorem jest znakomita. Nie mogło zabraknąć nawiązań do legendy szos NRD. Najbardziej charakterystycznym jest zamontowany po lewej stronie kierownicy wyłącznik świateł. Okrągły prędkościomierz przypomina ten z Mini, ale tarcza i wskazówka są tylko obrazem wyświetlanym na ciekłokrystalicznym ekranie. Prawdziwe są tylko kontrolki okalające tarczę zegara.
To będzie naprawdę niezły Trabant. Wygląda na to, że Herpa chce by był równie elegancki, jak Mini. By nie był tak ciasny jak Zemsta Honeckera, Trabi A.D. 2009 musiał się powiększyć. Ma 3,95 metra długości. Większy niż w oryginale jest również rozstaw osi.
Podobieństwo do legendarnego "Trampka" jest uderzające. W projekcie udało się subtelnie połączyć nowoczesność z tradycją. Z przodu to współczesna wariacja na temat Trabanta, podobnie z boku, ale z tyłu - prawie to samo, co przed laty. Najbardziej zwracają uwagę wypukłe, pionowe tylne lampy. Niewiele się różni od pierwowzoru (w wersji kombi) kształt tylnej klapy.
Czy nowy Trabant spotka się z ciepłym przyjęciem na rynku? Sądząc po entuzjazmie z jakim przyjęli go zwiedzający targi samochodowe we Frankfurcie, jego sukces jest murowany.
Marek Wieliński
źródło: wp.pl



